"WIÓRCZANKA", CZYLI POMIDOROWO KOKOSOWA ZUPA DLA CAŁEJ RODZINY

Kiedy zaczęłam podejrzewać nietolerancję laktozy u swojego syna, zostałam zmuszona do wyeliminowania jej na jakiś czas z diety. Nadeszła niedziela, na obiad rosół. Poniedziałek -> pomidorówka :) Ale jak zrobić smaczną pomidorówkę bez śmietany?! Można! Tradycyjna pomidorówka jest smaczna, ale egzotyczna z kokosową nutą jest wyśmienita. Smaczna, zdrowa i dietetyczna. Główne składniki, to rodzime pomidory i importowany kokos ;) W kokosie tkwi moc, dlatego warto go przemycać. W diecie dziecka może zacząć pojawiać się już po szóstym miesiącu. Zdrowe i naturalne tłuszcze (linolenowy, stearynowy, kaprylowy, laurynowy)  zawarte w kokosie dobrze wpływają na rozwój mózgu dziecka. Kokos jest powszechnie uważany za jeden z najzdrowszych produktów na świecie. Działa bakteriobójczo, grzybobójczo i wirusobójczo. Zawiera w sobie magnez, wapń, fosfor, potas, żelazo, sód, mangan, miedź, witaminy z grupy B, witaminę C. Co nam po jego składnikach? W skrócie -> dostarczy potrzebnych elektrolitów, pomoże zwalczyć zmęczenie, wspomoże kondycję serca, obniży ciśnienie krwi, pomoże w obniżaniu cholesterolu, naturalnie wpomaoże w utracie wagi (szybko daje uczucie sytości), poprawi trawienie, pomoże w zapobieganiu chorobie wrzodowej, stanom zapalnym stawów, niedokrwistości. Lista prozdrowotnych właściwości nie ma końca. Co nas cieszy, bo lubimy kokosową nutę :)

*W wersji dla dzieci ograniczamy sól i pieprz. Pamiętajcie, niezwykle istotne jest obserwowanie maluszka, któremu stopniowo rozszerzamy dietę o różne składniki. Każdy rodzic musi bacznie się przyglądać, jak na dany składnik reaguje jego dziecko.

Potrzebne składniki:

1 litr bulionu warzywnego, 
- 1 łyżka oleju kokosowego,
- 1 liść laurowy,
- 1 ząbek czosnku,
- 1 szalotka,
- 250 ml mleczka kokosowego,
- 4 średnie pomidory lub mała passata pomidorowa,
- 2 duże szczypty cynamonu,
- szczypta cukru,
- wiórki kokosowe,
- sól bez substancji przeciwzbrylającej,
- świeżo zmielony pieprz.


* opcjonalnie do zupy dodajemy warzywa  z bulionu pokrojone w słupki. Nic się nie może zmarnować ;) 

Sposób przygotowania: 

- Szalotkę i czosnek obrać, pokroić w drobną kostkę.
- W garnku z grubym dnem rozgrzać olej kokosowy i włożyć liść laurowy, cebulę i czosnek. Smażyć do czasu, kiedy cebula i czosnek się zeszklą, a liść laurowy uwolni swój aromat.
- Pomidory sparzone i obrane ze skórki pokroić, włożyć do garnka i dusić pod przykryciem do miękkości. Zalać bulionem warzywnym, dodać mleczko kokosowe, cynamon, cukier, sól i pieprz do smaku. Zagotować.

* Do podania z: makaronem, ryżem i obowiązkowo z wiórkami kokosowymi.


TATAR Z ŁOSOSIA SUROWEGO, CZYLI PESCOWEGETARIANIZM DLA ZDROWIA.

Wydaje mi się, że zdążyliście już zauważyć, że na blogu nie znajdziecie przepisów, w których jest mięso inne niż mięso z ryb i owoców morza. Od długiego czasu stosujemy dietę pescowegetarianizmu. Dieta ta jest podobna do diety samurajów i diety śródziemnomorskiej, a jak wiadomo są to diety, które uważane są za najzdrowsze na świecie. Co nam daje ta dieta i dlaczego się na nią zdecydowaliśmy? Przede wszystkim eliminuje z diety czerwone mięso i inne mięsa,  które nie są do końca zdrowe i które na pewno w diecie nie są nam potrzebne. W zamian za to dostarczamy do organizmu potężną dawkę kwasów omega-3, tłuszczów o właściwościach przeciwzapalnych, poprawiamy cholesterol, dostarczamy do organizmu sporą dawkę witamin z grupy B, którą potrzebujemy do produkcji energii. To na przykład :)
Dzisiaj robiliśmy tatar z łososia. Nie robimy go często, bo nie mamy stałego źródła zaopatrzenia w dzikiego łososia. Mieszkając nad morzem i tak jesteśmy w dobrej sytuacji, bo czasami uda nam się kupić jakieś ryby prosto z kutra, np. łososia bałtyckiego. Bałtycki łosoś zawsze będzie lepszy od norweskiego, ponieważ norweski, dostępny na naszym rynku, będzie w 99% pochodził z hodowli. Jak hodowla i masowa produkcja -> to nie idzie w parze z jakością (np. intensywny kolor mięsa łososia norweskiego zawdzięczamy barwnikowi astaksantynie, która dodawana jest do mączki, którą karmione są ryby). Jeżeli uda Wam się trafić na świeżego łososia ze sprawdzonego źródła, to zachęcam do przyrządzenia prostej przekąski, dania. Na pewno nie będziecie rozczarowani smakiem. Smacznego.

Potrzebne składniki:

- 200 g świeżego łososia (filet),
- 2 szalotki,
- 2 łyżki soku z cytryny,
- 2 łyżki oliwy z oliwek extra virgin,
- 1 ogórek kiszony,
- sól morska i świeżo zmielony pieprz do smaku.

Do podania z: bagietką, jasnym pieczywem, sałatą lodową.


Sposób przygotowania:

- Łososia kroimy w bardzo drobną kostkę. Siekamy. Dodajemy oliwę z oliwek i cytrynę. Solimy i dodajmy świeżo zmielony pieprz.
- Ogórka i szalotkę drobno siekamy i kładziemy na wierzch tatara.


BO BOBAS LUBI WYBÓR, TAK GO NATURA ZAPROGRAMOWAŁA.

Uwielbiam, kiedy moje dziecko siedzi z nami przy stole i wszyscy jemy to samo. To jest możliwe dzięki przygotowanym przeze mnie zdrowym posiłkom. Mój syn przyłącza się do jedzenia próbując po trochu wszystkiego i wszyscy są zadowoleni. Jeśli i Wy chcecie cieszyć się wspólnymi, rodzinnymi posiłkami, to BLW (Bobas Lubi Wybór) jest dla Was, a ja, osoba, która ma doświadczenie, przerobiła i nadal przerabia ten temat, podpowiem Wam kilka sprawdzonych, prostych i pożywnych potraw dla całej rodziny, a przede wszystkim dla Waszego dziecka.
Metoda BLW, jeżeli jeszcze tego nie wiecie, to metoda, która skupia się na wspólnym spożywaniu posiłków z dzieckiem (już w wieku niemowlęcym), przy jednym stole, w tym samym czasie, jedząc te same produkty. Nie karmimy dziecka łyżeczką, nie karmimy przecierami, ani papkami. Dziecko poznając z Wami zdrowe, rodzinnie posiłki, zaczyna nową przygodę. 
Spraktykowałam tą metodę na swoim synu, wcześniej zachwycałam się efektami, jakie osiągały mamy karmiące swoje pociechy w ten sposób. Moje dziecko, kiedy przyszła odpowiednia pora, samo sięgało po jedzenie, a ja mu na to pozwalałam. Próbował, uczył się, bawił i rozwijał, zdobywał pewność siebie już od pierwszych stałych posiłków. Robi to nadal, zachwycając teraz innych.
Osoby, które planują rozszerzać dietę tą metodą odsyłam do lektury „Bobas lubi wybór. Twoje dziecko pokocha dobre jedzenie” Gill Rapley, Tracey Murkett. Uważam, że należy przeczytać tą pozycję, aby zrozumieć, poznać zasady i spróbować wykorzystać naturalną metodę poznawania świata do wprowadzania pokarmów i pozbyć się wątpliwości, które w Was zakiełkują, kiedy otoczenie będzie wyrażało swoje obawy lub dezaprobatę dla BLW.
Pamiętajcie, natura wie lepiej! Kiedy Wasze dziecko zaczyna raczkować, nikt mu w tym nie przeszkadza i nie pomaga. Kiedy Wasze dziecko zaczyna samo sięgać po pokarmy, to dlaczego macie ingerować, bronić i podawać mu jedzenie łyżeczką, hamując w ten sposób naturalny rozwój? Pozwólcie żeby jadło samo. Bałagan jest do przeżycia.

SOLNY DETOKS I SUBSTANCJA ANTYZBRYLAJĄCA.

Sól.
Kiedy stoję przy półce sklepowej i czytam -> skład soli <- dużo osób zastanawia się, co ja chcę znaleźć na etykiecie tego produktu.
Chcę znaleźć sól. Bez antyzbrylającej substancji (E536). Po prostu.
Okazuje się, że nie jest to takie proste. Dlatego chcę Was dzisiaj uczulić i zwrócić Waszą uwagę na ten niepozorny dodatek, a przy okazji i na sól.
Substancja antyzbrylająca, to żelazocyjanek (już sama nazwa powoduje dreszcze). Ciekawostką jest, że w niektórych krajach jego użycie jest zabronione (np. w USA). W niewielkich ilościach nieszkodliwy. Pod wpływem kwasów może zmienić się w cyjanowodór (wow!). Stosuje się go do produkcji np. pigmentów czy odczynników fotograficznych. Po co nam on w produktach spożywczych? Nie wiem, nie chcę wiedzieć i na pewno nie chcę używać!  
Kupując sól, na jej opakowaniu jedynym składnikiem powinna być sól. Koniec i kropka. Jaka? Prawdę mówiąc, to każda w nadmiarze szkodzi, jedna szkodzi „drożej”, (np. himalajska) inna „taniej”. Moim zdaniem tradycyjną sól powinno zastąpić się solą morską lub nieoczyszczoną solą kamienną, które zawierają w sobie  bogactwo makro i mikroelementów. Tradycyjna sól, jest tylko oczyszczonym chlorkiem sodu, który tylko smakuje, bo trudno znaleźć w nim jakieś inne zalety. Osobiście jestem zwolenniczką soli kamiennej, wydobytej z głębokiej ziemi. Sól morska, nie jest atrakcyjnym wyborem ze względu na zanieczyszczenia wody. Gwoli ścisłości, to jestem zwolenniczką gomasio, tzw. soli sezamowej (prostej w przygotowaniu przyprawy z sezamu, siemienia lnianego i małej ilości soli).  
Spożycie soli w naszych domach jest dużo wyższe niż zalecają specjaliści. Norma to płaska łyżeczka dziennie, ale nie zapominajmy, że nie tylko my solimy potrawy, producenci żywności też to robią. Chlorek sodu (sól), jest potrzebny w naszym organizmie. Najlepiej spożywany w postaci naturalnych nieprzetworzonych produktach. Moja rodzina jest obecnie na „solnym detoksie”, którego efekty zauważyłam już po kilku tygodniach. Kiedy drastycznie zmniejszyłam proporcje soli w przygotowywanych przeze mnie potrawach, zauważyłam, że kubki smakowe domowników wyłapały różnicę i szybko się do zmiany przyzwyczaiły -> reasumując, odzwyczaiły. Nie potrzebują już tyle słonych atrakcji. Mniej posolone potrawy nadal są słone. Wierzę, że sól można wyeliminować z naszej kuchni, stosując urozmaiconą i zrównoważoną dietę.
Niezwykle istotne jest, aby sól została wyeliminowana z diety dzieci. W ich diecie chlorek sodu będzie dostarczony w nieprzetworzonych produktach, np. w rybach, kaszach, czy warzywach. Sól w tradycyjnej postaci znacząco obciąża pracę nerek dzieci i w przyszłości może prowadzić do wielu chorób wieku dorosłego.
Bardzo Was zachęcam do stopniowego zmniejszania spożycia soli, nawet nie zauważycie kiedy przestaniecie nadmiernie solić potrawy. A jeżeli już zdecydujecie się używać soli, to proszę bardzo, tylko bez antyzbrylacza!

Z pozdrowieniami,
Mona.

PEŁNOZIARNISTE PENNE W BURACZANO ORZECHOWYM PESTO PODAWANE NA MISECZCE Z MELONA

Istotą przygotowywania idealnych posiłków jest zbilansowanie ich w taki sposób, aby dostarczyć organizmowi cennych składników, przy zachowaniu umiaru i skomponowaniu różnorodnych kompozycji smakowych. Taki jest ten przepis, przepis na pełnoziarnisty makaron z burakiem i orzechami w roli głównej. Sam makaron niepotrzebnie uważany jest za niezdrowy i tuczący. Najlepszy jest ten, którego składniki to mąka żytnia, gryczana lub pszenica durum i woda, bez jajek. Wybierając makaron, jak najczęściej powinno sięgać się po makaron pełnoziarnisty, razowy, bez jajek, który poza dużą ilością błonnika, zawiera żelazo, mangan, fosfor, potas, magnez i witaminy z grupy B. Makaron ugotowany al dente będzie zdrowszy, bo ma niższy indeks glikemiczny niż rozgotowany.  Makaron należy do grupy węglowodanów złożonych, który rozkłada się w organizmie dłużej, przez co energia dostarczana jest naszemu organizmowi stopniowo. Makaron nie tuczy, sos do makaronu tuczy. Nasze pesto nas nie utuczy, a na pewno dostarczy potrzebnych każdemu organizmowi składników. Poza burakiem opiewanym przeze mnie już niejednokrotnie, ważnym składnikiem są orzechy w nim ukryte. Bomba witaminowa i źródło zdrowia. Tak, orzechy są tłuste, ale kwasami tłuszczowymi w orzechach są "dobre" jedno i wielonienasycone kwasy tłuszczowe, których na co dzień brakuje nam w diecie oraz kwasy tłuszczone z rodziny Omega-3, które poprawiają naszą odporność oraz koją nasz układ nerwowy. Zatem... na zdrowie!



Potrzebne składniki:

- pełnoziarniste penne,
- 6 małych buraków,
- 1 czerwona papryka,
- 1/4 szklanki orzechów włoskich, 
- 1/4 szklanki orzechów nerkowca,
- 1/4 szklanki tartego Parmezanu,
- 2 ząbki czosnku,
- pół limonki,
- 2 łyżki oliwy z oliwek extra virgin,
- sól i pieprz.



Sposób przygotowania:

- Makaron ugotować według przepisu na opakowaniu lub al dente. 
- Orzechy zalać wrzącą wodą minimum 15 minut przed przystąpieniem do przygotowania potrawy.
- Buraki umyć, osuszyć, zawinąć w folię aluminiową i włożyć do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Piec do miękkości przez około godzinę. Wyjąć, ostudzić i obrać ze skórki. Pokroić w kostkę i przełożyć do naczynia w którym będą zmiksowane.
- Paprykę przekroić na pół, umyć, osuszyć i ułożyć na blaszce w piekarniku obok buraków. Piec przez około 20 minut, obracając ją minimum 2 razy. Upieczoną paprykę wyciągnąć z piekarnika, ostudzić, obrać ze skórki, drobno pokroić i dodać do pokrojonych buraków.
- Do naczynia w którym pesto będzie miksowane/blenderowane, do upieczonych buraków i papryki dodać odcedzone orzechy, wyciśnięty przez praskę czosnek, Parmezan, sok z limonki i 2 łyżki oliwy z oliwek. Wszystko razem zmiksować/zblenderować na gładką masę. Doprawić solą i pieprzem i wymieszać z ugotowanym makaronem.
- Melona przeciąć na pół, wydrążyć nasiona i pokroić w cienkie plastry. Ułożyć na talerzu w kształt miseczki. Nałożyć makaron, posypać niewielką ilością orzechów i parmezanu.



ŁOSOŚ ZE SZPINAKIEM ZAPIEKANY W GRZESZNYM CIEŚCIE FRANCUSKIM

Przedstawiam przepis, którym grzeszę. Nie ukrywam, że jem to na co mam ochotę i nie stosuje restrykcyjnych diet. Wybierając produkty słucham swojego zdrowego rozsądku. Co trafia na mój talerz widzicie. 
Mam słabość do ciasta francuskiego, które jest bardzo kaloryczne, tłuste i ze znaczną ilością węglowodanów. Dodatkowo, nie potrafię zrobić dobrego ciasta francuskiego i kupuję ciasto gotowe (o zgrozo!). Wybieram produkt o najlepszym składzie, jaki udało mi się znaleźć na rynku (bez tłuszczu palmowego, utwardzonego tłuszczu roślinnego, aromatów, margaryny, substancji konserwujących) - Auchan ciasto francuskie na maśle
Reasumując -> jedząc kieszonki z ciasta francuskiego, niejako oszukuję się wybierając pełen wartości odżywczych środek. Nie zmienia to faktu, że ciasto francuskie, nadal nie jest dobrym wyborem, a ja nie potrafię odmówić sobie przyjemności jego jedzenia. 
Z wielką przyjemnością dzielę się z Wami przepisem, bo jeśli coś jest warte grzechu, to grzech nie skosztować ;)


Potrzebne składniki (3 porcje):

- 500 g łososia bez skóry, pozbawionego ości,
- 500 g świeżego szpinaku ( opcjonalnie opakowanie mrożonego),
- opakowanie ciasta francuskiego*,
- 1 jajko,
- 3 ząbki czosnku,
- 2 łyżki oliwy z oliwek extra virgin,
- pół cytryny,
- sól morska i pieprz cytrynowy.




Sposób przygotowania:

- Łososia umyć i pokroić w paski około 5 cm szerokie i 10 cm długie. Skropić oliwą, sokiem z cytryny, oprószyć solą morską i pieprzem cytrynowym, posmarować wyciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku.
- Szpinak umyć, osuszyć z wody, oderwać twarde łodygi i wyłożyć na suchą patelnię. Podlać 4 łyżkami wody i podgrzewać przez około 2 minuty do czasu aż zwiędnie. Następnie odcisnąć wodę i posiekać.
- Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Płat ciasta francuskiego pokroić wzdłuż szerokości na trzy równe części. Na każdej części układać po kolei szpinak, łosoś, szpinak, po czym zawinąć szczelnie ciasto. Wierzch posmarować roztrzepanym jajkiem i ponacinać delikatnie ciasto, w krateczkę. Blachę w piekarniku wyłożyć papierem do pieczenia i ułożyć na nim kieszonki z ciasta francuskiego, wstawić do piekarnika. Zapiekać przez około 20 minut.


POMIDOROWO CHLEBOWA ZUPA Z SELEREM NACIOWYM

Zapraszam do siorbania! Jak już zdążyliście zauważyć promuję zupy. które z przykrością stwierdzam, że są lekceważone. Zupełnie jest to dla mnie niezrozumiałe, ponieważ zupa jest pełnowartościowym posiłkiem, smacznym i zdrowym. Niczym płynne zdrowie na gorąco :) Zupa dostarczy wielu potrzebnych składników odżywczych, zupa rozgrzeje, zupa nie tuczy, dostarczy dzienną porcję warzyw i bardzo szybko i łatwo się ją przygotowuje. Tak naprawdę, to zupy same się robią - trzeba tylko przygotować odpowiednie składniki. Czego chcieć więcej?
Co oferuje nam dzisiejszy przepis? Rozgrzewającą, sensualną i lekką zupę na bazie pomidorów. Pomidory dzięki dużej zawartości witaminy E pomogą zapobiegać starzeniu się skóry, a zwarty w nich likopen poprawi jej kolor. Jego antyoksydantowe właściwości będą wspierały nasze serce i będą  chroniły przed nowotworami. Zupę można przyprawić na dwa sposoby, używając bazylii lub natki z pietruszki. Bazylia przeniesie nasze zmysły do Toskanii i pomoże na wzdęcia i niestrawność, a natka z pietruszki pomoże zapobiegać infekcjom układu moczowego oraz dostarczy nam mnóstwo witaminy C i żelaza. Zupę przegryziemy selerem naciowym, aby pomóc organizmowi oczyścić się z toksyn i pobudzić przemianę materii.

Potrzebne składniki (4 porcje):

- passata pomidorowa 700ml,
- pół litra bulionu warzywnego,
- 10 pomidorków koktajlowych,
- 1 szalotka,
- 2 ząbki czosnku,
- seler naciowy,
- 2 łyżki cukru trzcinowego,
- pęczek świeżej bazylii lub natki z pietruszki,
- 2 łyżki oliwy z oliwek extra virgin,
- 5 kromek żytniego chleba,
- sól i świeżo zmielony pieprz.



Sposób przygotowania:

- Cebulę i czosnek drobno posiekać. Pomidorki przekroić na pół. Na patelni rozgrzać łyżkę oliwy z oliwek i wrzucić cebulę, czosnek i pomidorki, chwilę przesmażać. Zalać bulionem warzywnym i passatą pomidorową. Dodać dwie łodygi selera naciowego i posiekaną drobno bazylię lub natkę pietruszki. Zagotować i gotować na małym ogniu przez około 20 minut.
- Chleb pokroić w kostkę i podsmażyć na 1 łyżce oliwy z oliwek. Połowę grzanek dodać do gotującej się zupy, resztę zostawić do podania. Kiedy chleb w zupie rozmięknie, wyciągnąć seler naciowy. Doprawić do smaku cukrem, solą i pieprzem.
- Podawać z grzankami, świeżymi łodygami selera naciowego i posiekaną bazylią lub natką z pietruszki.